Przejdź do treści
Baza wiedzy Ad Plus

Wykluczenia w Google Ads: jak odciąć ruch, który nie kupuje

Reklamy płatneCzas czytania: ok. 6 min

Autor: Kamil Eichelberger - Założyciel Ad Plus, prowadzi wdrożenia

Kursory myszy wpadają z góry do lejka, pod jego wylotem stoi koszyk z żółtym punktem, a dwa kursory z boku odbijają się od żółtej zapory.

W skrócie

Wykluczenia odcinają zapytania i odbiorców, którzy generują koszt bez szans na sprzedaż. Buduje się je z raportu wyszukiwanych haseł, czyli z tego, co ludzie realnie wpisali, a nie z listy wymyślonej przed startem. Najczęstsze źródła strat to zapytania informacyjne, rekrutacyjne, o darmowe wersje oraz o marki konkurencji.

Wykluczenia to reguły mówiące systemowi, komu i przy jakich zapytaniach reklama ma się NIE pokazywać. Bez nich kampania płaci za kliknięcia osób, które nigdy nie kupią - nie dlatego, że oferta jest zła, tylko dlatego, że szukały czegoś innego. To najtańsza optymalizacja w całym koncie, bo nie wymaga zwiększania budżetu ani przepisywania reklam.

Skąd brać listę, a skąd jej nie brać

Lista wykluczeń przygotowana przed startem kampanii jest zgadywaniem. Realną listę buduje się z raportu wyszukiwanych haseł, czyli z zapisu tego, co ludzie faktycznie wpisali, zanim zobaczyli reklamę. To dwie różne rzeczy: słowa kluczowe to nasze założenia, wyszukiwane hasła to fakty.

Przegląd tego raportu jest podstawową czynnością przy prowadzeniu konta i powinien się odbywać regularnie, a nie raz na kwartał. Im młodsza kampania, tym częściej - na starcie system testuje szeroko i to właśnie wtedy powstaje najwięcej kliknięć bez wartości.

Cztery kategorie, które kosztują najczęściej

  1. Zapytania informacyjne - „co to jest", „jak działa", „na czym polega". Ktoś się uczy, nie kupuje. Wyjątek: gdy świadomie budujemy zasięg w górę ścieżki i mamy na to osobną kampanię.
  2. Zapytania rekrutacyjne - „praca", „opinie pracowników", „zarobki". Kandydat kliknie reklamę i nic z tego nie wyniknie.
  3. Szukanie darmowego - „za darmo", „bezpłatny", „darmowy szablon". Intencja wyklucza zakup przy usłudze płatnej.
  4. Marki konkurencji i produkty, których nie mamy - kliknięcie kosztuje, a użytkownik szukał czegoś, czego u nas nie znajdzie.

Do tego dochodzi kategoria specyficzna dla branży, której nie da się przewidzieć z góry - i to ona zwykle daje największą oszczędność. Wyłapuje się ją wyłącznie czytaniem raportu wyszukiwanych haseł, bo wynika z tego, jak ludzie w danym rynku formułują potrzebę.

Nie tylko słowa: lokalizacja i odbiorcy

Wykluczenia słów kluczowych to jedna z trzech dźwigni, a pozostałe dwie bywają pomijane. Druga to lokalizacja: kampania ustawiona na cały kraj przy usłudze świadczonej lokalnie płaci za kliknięcia z miejsc, których nie obsłużymy. Warto też sprawdzić ustawienie decydujące o tym, czy reklama trafia do osób przebywających w danym obszarze, czy jedynie nim zainteresowanych - domyślna opcja bywa szersza, niż zakłada reklamodawca.

Trzecia dźwignia to wykluczanie odbiorców. Najbardziej opłacalne jest wykluczenie osób, które już kupiły - pokazywanie im reklamy tego samego produktu to czysta strata. Podobnie z obecnymi klientami przy usługach abonamentowych i z własnymi pracownikami, którzy wchodzą na stronę firmy z ciekawości.

Czego nie wykluczać

Nadgorliwość kosztuje tyle samo co jej brak, tylko mniej widocznie. Wykluczenie zbyt szerokiego dopasowania potrafi wyciąć również zapytania sprzedażowe zawierające to samo słowo - i strata nie pojawi się w żadnym raporcie, bo nie widać ruchu, którego nie było.

Ostrożności wymagają zwłaszcza słowa wieloznaczne oraz wykluczenia dodawane w dopasowaniu przybliżonym. Bezpieczniejsza praktyka to wykluczanie konkretnych fraz zamiast pojedynczych słów, dopóki nie ma pewności, że dane słowo nie występuje w żadnym wartościowym zapytaniu.

Druga rzecz: nie warto wykluczać zapytania po jednym kliknięciu bez konwersji. Pojedyncze zdarzenie nie rozstrzyga niczego przy większości budżetów. Decyzję podejmuje się wtedy, gdy zapytanie zebrało wystarczający koszt, żeby brak konwersji coś znaczył.

Szerszy obraz prowadzenia konta - struktury kampanii, jakości reklamy i tego, czego nie widać w panelu - opisuje strona o Google Ads.

Jak zapisywać decyzje, żeby nie powtarzać pracy

Lista wykluczeń bez notatki, dlaczego dany wpis powstał, po pół roku staje się nieczytelna - i ktoś go usuwa, bo „wygląda na za szeroki". Potem to samo zapytanie znów zaczyna kosztować i cykl się powtarza. Rozwiązaniem jest prowadzenie prostego zapisu obok konta: co wykluczono, kiedy i na jakiej podstawie.

Wystarczy jedna linia na wpis: fraza, data i powód w rodzaju „zapytanie rekrutacyjne, 40 kliknięć bez konwersji". Przy zmianie osoby prowadzącej konto taki zapis oszczędza tygodni odtwarzania ustaleń, a przy audycie zewnętrznym pozwala odróżnić decyzję przemyślaną od przypadkowej.

Ten sam zapis przydaje się przy sporze o wyniki. Spadek liczby kliknięć wygląda w raporcie źle, dopóki nie widać obok, że był zamierzony i że towarzyszył mu wzrost udziału zapytań ofertowych. Bez notatki zostaje sama liczba, którą łatwo zinterpretować odwrotnie do intencji.

Warto też ustalić, kto ma prawo dopisywać do listy. Przy kilku osobach pracujących na koncie bez tej zasady powstają wpisy sprzeczne - jedna osoba wyklucza to, co druga celowo dodała jako słowo kluczowe. Sposób prowadzenia takiego zapisu przy dłuższym procesie sprzedaży opisuje strona o systemie CRM.

Sygnał, że przesadziliśmy

Po kilku miesiącach porządkowania listy warto sprawdzić jedną liczbę: udział wyświetleń, które konto traci przez wykluczenia, w zestawieniu z liczbą zapytań ofertowych. Jeśli oba spadają jednocześnie, wykluczenia zaczęły ciąć ruch wartościowy.

Naprawa polega wtedy na przejrzeniu wpisów dodanych w ostatnim okresie i zawężeniu tych, które obejmowały pojedyncze słowa zamiast konkretnych fraz. Zwykle winowajcą jest kilka pozycji, nie cała lista - i dlatego zapis powodu przy każdym wpisie oszczędza tu najwięcej czasu.

Wykluczenia są najtańszą optymalizacją w koncie, bo nie wymagają większego budżetu ani nowych reklam, a odcinają koszt, który nie miał szans się zwrócić. Warunkiem skuteczności jest budowanie ich z realnego raportu wyszukiwanych haseł, a nie z gotowej listy, oraz zapisywanie powodu każdej decyzji, żeby za pół roku nikt jej nie cofnął przez nieporozumienie.

Podział na listę wspólną i listy przypisane do pojedynczych kampanii warto ustalić na początku, bo późniejsze rozplątywanie wpisów dodanych w obu miejscach zajmuje więcej czasu niż samo ich utworzenie. Zasada jest prosta: co uniwersalne, idzie do wspólnej; co wynika ze specyfiki jednej usługi, zostaje przy niej.

Ustalenie tego podziału na starcie oszczędza późniejszych sporów o to, kto który wpis dodał i po co.

Najczęściej zadawane pytania

Jak często przeglądać raport wyszukiwanych haseł?
Na starcie kampanii co kilka dni, bo wtedy system testuje najszerzej i powstaje najwięcej kliknięć bez wartości. Po ustabilizowaniu wystarcza rytm tygodniowy, a przy kontach o małym ruchu miesięczny. Kluczowe jest, żeby przegląd był regularny - lista wykluczeń zbudowana raz i pozostawiona traci aktualność wraz ze zmianą zapytań w rynku.
Czy wykluczenia obniżają liczbę wyświetleń?
Tak i taki jest ich cel. Spadek liczby wyświetleń przy jednoczesnym utrzymaniu lub wzroście liczby zapytań ofertowych oznacza, że działają poprawnie. Niepokojący jest dopiero spadek obu tych wartości naraz - wtedy wykluczenie było zbyt szerokie i wycięło również ruch wartościowy.
Czy listę wykluczeń można współdzielić między kampaniami?
Tak i przy większym koncie jest to zalecane. Wspólna lista utrzymywana w jednym miejscu oszczędza powielania tych samych wpisów i zapobiega sytuacji, w której jedna kampania ma aktualne wykluczenia, a druga nie. Wyjątkiem są wykluczenia specyficzne dla jednej usługi, które lepiej trzymać przy niej.
Czy wykluczenia działają w kampaniach automatycznych?
Zakres jest tam węższy niż w kampaniach sterowanych ręcznie i zależy od typu kampanii. To jeden z powodów, dla których konto szukające dopiero swojego kosztu pozyskania kontaktu lepiej zaczyna od kampanii dających pełną kontrolę nad zapytaniami, a automatyzację dokłada do tego, co już działa.
Ile wpisów powinna mieć dobra lista wykluczeń?
Nie ma właściwej liczby - jest właściwe źródło. Lista zbudowana z realnego raportu wyszukiwanych haseł może mieć kilkanaście pozycji i działać lepiej niż pobrana z internetu lista kilkuset ogólnych słów, która przy okazji wytnie zapytania sprzedażowe. Liczy się dopasowanie do konkretnego konta, nie objętość.
Czy wykluczenia trzeba dodawać osobno w każdej kampanii?
Zależy od zakresu. Wykluczenia uniwersalne, jak zapytania rekrutacyjne czy szukanie darmowych wersji, warto trzymać na wspólnej liście podpiętej do wszystkich kampanii - wtedy jeden wpis działa wszędzie i nie ma jak się rozjechać. Wykluczenia wynikające ze specyfiki jednej usługi lepiej zostawić przy tej kampanii, bo w innej mogłyby wyciąć ruch wartościowy.

Powiązane hasła

Źródła

Sprawdź, ile budżetu zjada ruch bez intencji

Bezpłatny przegląd konta: pokażemy, które zapytania kosztują, a nie sprzedają, i co wykluczyć w pierwszej kolejności.